lis
15
2015

SZLACHETNE ZDROWIE

Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz aż się zepsujesz …
Ja ostatnio się bardzo dowiedziałam. Pomału dochodzę do siebie. We wtorek po południu zaczęło się od zawrotów głowy i tego samego wieczoru jeszcze wymioty. Myślałam, że może jakieś zatrucie pokarmowe. W środę 11 XI byłam jak nieżywa. Co się poruszyłam, to świat wirował, za chwilę wymioty. Cały dzień przeleżałam. Już we wtorek dzieci się pytały, a gdzie mama. Przyzwyczajone, że mama wciąż koło nich na wysokich obrotach. W środę nic nie byłam w stanie zrobić przy Adasiu. Mama miała akurat wyjazd do Poznania. Na szczęście mój kochany Mąż sprostał zadaniu i był zarazem sobą, czyli tatą, mężem w jednym oraz gotował, opiekował się Adasiem. Odsysał, karmił, bawił Adasia i jeszcze przynosił mi co trochę do łóżka herbatki, abym uzupełniła płyny … W czwartek pojechałam z Mężem do naszej lekarki i powiedziała, że to z powodu błędnika. Jeszcze nigdy nie miałam czegoś takiego. Na szczęście w czwartek już nie wymiotowałam i choć wyglądałam lekko mówiąc słabo, to już pomału chodziłam po ścianach. Dostałam leki i jest poprawa. Mam nadzieję, że przejdzie mi na dobre i już mnie to nie spotka. Najgorsze jest to, że nic nie można w takim stanie zrobić. Szczęście, że mój Mąż miał akurat wolne …

Napisane przez Beata w: Uncategorized |

Brak komentarzy »

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL


Zostaw komentarz

Design: TheBuckmaker.com WordPress Themes